Cthulhu

Cthulhu

niedziela, 11 listopada 2012

Shaelavvor i Shaelamal

Dwa demony stworzone do Dread: The First Book of Pandemonium przez Anthony'ego “Ars Mysteriorum” Holtberga na podstawie tego wpisu 


Wygląd
 
Łowca znany jako Shaelavvor wygląda jak czarnookie dziecko, które nie rzuca cienia. Żywi się ludźmi, którzy stracili dziecko na skutek poronienia, porodu martwego płodu lub przedwczesnej śmierci. Głos demona brzmi niczym chór jego ofiar mówiących równocześnie, tak więc przeważnie milczy.
 
Profanator znany jako Shaelamal ma postać dziecięcego cienia. Demon opętuje wybrane dziecko, którego oczy zmieniają barwę na czarną. Posiada ono jednak nadal cień i nie zmienia się jego głos, co pozwala demonowi używać uroku dziecka do zdobywania zaufania swoich ofiar. Shaelamal żywi się duszami osób, które straciły dziecko na skutek poronienia, porodu martwego płodu lub przedwczesnej śmierci.
 
Modus operandi
 
Zaraz po powstaniu Shaelavvor i Shaelamal są jednym bytem. Początkowo Shaelamal jest cieniem Shaelavvora, jednak demony natychmiast wyruszają na poszukiwanie dziecka, które mogłoby zostać opętane przez Shaelamala. Po tym, jak to następuje, Shaelavvor przestaje rzucać cień.
 
Następnie demony lokalizują dorosłą ofiarę i przekonują ją do wpuszczenia ich do domu. Zwykle Shaelamal spełnia rolę mówcy, podczas gdy Shaelavvor wspiera go gestami i odpowiednim wyglądem. Współczucie okazane przez ofiarę pozwala Shaelamalowi na przekonanie jej do otwarcia drzwi. Dlatego policja nie znajduje śladów włamania.
 
Po dostaniu się do środka nadchodzi czas żywienia. Obydwa demona otwierają swoje usta w sposób DALEKO przekraczający ludzkie możliwości. Z paszczy Shaelavvora wyskakują tysiące długich języków, które unieruchamiają ofiarę, podczas gdy Shaelamal wysuwa jeden na wpół materialny jęzor, który wpycha w usta ofiary.
 
Shaelamal pożera duszę, po czym Shaelavvor pochłania całe ciało. Brak krwi, brak śladów walki. Z każdą ofiarą nowy głos przyłącza się do chór Shaelavvora (czyli na początku w ogóle nie posiada on głosu).
 
Po pochłonięciu dwunastu ofiar demony się powielają. Przede wszystkim powracają do swojej kryjówki (zwykle jest to jakieś miejsce cierpienia dzieci) i przeprowadzają rytuał, który trwa przez 11 godzin i 6 minut (666 minut). Usuwa on na moment barierę pomiędzy Piekłem i Ziemią. Pod koniec rytuału obydwa demony pożerają się nawzajem (oczywiście razem z osobą opętaną, która stanowi trzynastą ofiarę). W niewysłowienie obrzydliwy sposób ich ciała splatają się i łączą w agonii, aby w końcu eksplodować przy dźwięku trzynastu przeraźliwych wrzasków. Z krwawych szczątków powstają dwa nowe demony Shaelavvor, każdy ze swoim cieniem.
 
Ruszają one w przeciwnych kierunkach w poszukiwaniu dzieci, które mogłyby stać się skorupami dla Shaelamala.
  
Shaelavvor
 
Rodzaj: Łowca
Siła: 8
Rozum: 5
Duch: 2
Życie: 25
Gniew: 14
 
Shaelamal
 
Rodzaj: Profanator    
Siła: 5
Rozum: 2
Duch: 8
Życie: 14
Gniew: 25

piątek, 9 listopada 2012

The Earth will inherit the meek or "angels are worse"




Spite follows Dread as another game in the Book of Pandemonium series. The players impersonate down-and-out humans transformed by a mysterious figure into Zealots, whose job is to fight supernatural entities – this time not demons but angels.    

The year 2008. On August 8th, an army of angels arrived on Earth, destroying the Triad area of North California and wiping out one and a half million people. Immediately, the area was sealed off and a news blackout imposed. The official version speaks about a terrorist nuclear attack. However, the thing that tried to kill you the other night sure as hell wasn’t a terrorist…

During character creation you may choose one of the five archetypes (called Personas), each of which offers a different attitude, style and special abilities. For example, the Crusader excels at protecting others, the Sinner is a more efficient killer, and the Prophet might have visions of places the Zealots should visit next. Also, although there are the same classes to choose from as in Dread (a Fighter, an Investigator, and a Sorcerer), the number of abilities available to them has been increased. This way, the characters are well-rounded and slightly more powerful than Disciples from the previous game.   

Another novelty is the introduction of the powerful spells called Imprecations, which are used against monster-angels capable of turning whole cities to dust. Invoking a rain of meteorites, surrounding yourself with a skyscraper-size exoskeleton, creating the Biblical pillar of fire – you name it. The downside is that those spells consume the energy of innocent civilians and bring to life different kinds of lesser angels. So you defeat the big guy, but then you end up having to deal with an infestation of the small ones.    

The basic thing about angels: they are attracted to sin. Each and every one of them hunts for a specific kind of sinner. They don’t care about collateral damage and often kill innocents in an attempt to make them martyrs. A very interesting suggestion appeared in Wake: The Second Creed of Pandemonium – their original mission was to hunt demons, but after reaching Earth they realized how much they hated sinful humanity and forgot their original purpose.  

Usually, the Zealots face the Seraphim, a rank of angels which includes three different types similar to the demonic ones in Dread. We also get the Ophanim (already mentioned monster-angels), the Rephaim (lesser angels), and my favorites: the Erelim, merciless cyberangels specializing in killing both Zealots and Disciples. Moreover, a set of traditional monsters may be introduced into the setting at the GM’s discretion.    

Spite uses the fast and furious Disciple 12 mechanics with some add-ons like aiming, partial cover, area attacks, and extended advancement rules. The two really cool things are War Machines and Osteons. The former are vehicles equipped with extra stuff like a chainsaw or a flamethrower, whereas the latter are magic-imbued weapons containing bits torn from the flesh of a dead angel. Sick and fun, these additions perfectly suit the mood of the game.   

Apart from setting information and a lot of GM advice, the Director’s section has a fantastic chapter on clandestine organizations that have had some dealings with angels or demons. Many historical references are included: the war against Japan, South American dictatorships, Iraq. A great source if you want to give your campaign a global spin.      

Spite, simply speaking, is Dread on steroids. Twice as large and with a better layout, not to mention the amazing pictures of the antagonists, it is still a game about exactly the same thing done in the very same way. Nevertheless, even though Dread irrevocably holds the title of my favorite game ever, I have to admit that Spite gives you more bang for your buck and so far remains the best one in the Pandemonium series. 

czwartek, 8 listopada 2012

Sierociniec


Ci, którzy baczniej śledzili wszelkie nowiny, dziwili się tak olbrzymią ilością aresztowanych, tak wielką siłą zmobilizowaną do przeprowadzenia tej akcji i tajemnicą, jaką otoczono dalsze losy więźniów. Nie było żadnej rozprawy sądowej, żadnego sprecyzowanego oskarżenia; nie widziano też nikogo ze schwytanych w żadnym z lokalnych aresztów. Dochodziły jakieś mgliste wieści o chorobie i obozach koncentracyjnych, a potem, o osadzeniu tych więźniów w różnych obozach wojskowych, ale nic konkretnego.
H. P. Lovecraft „Widmo nad Innsmouth”

WSTĘP

W 1928 roku efektem rajdu sił federalnych na Innsmouth było przechwycenie kilkunastu nowonarodzonych hybryd powstałych ze związków ludzi i istot z głębin.  Trafiły one do wyznaczonego specjalnie dla nich sierocińca, gdzie zupełnie odizolowane od świata osiągnęły wiek 12-13 lat. Teraz, w roku 1942, nadszedł czas, kiedy ich pochodzenie zaczyna dawać o sobie znać.

Uwaga: Rodzice tych dzieci, podobnie jak one same, byli częścią projektu badawczego prowadzonego przez istoty z głębin. Rezultatem zastosowanych przez nie manipulacji jest wcześniejsze niż normalnie ujawnienie skazy.
 
W marcu w jednym z chłopców, George’u, ujawniły się fizyczne i psychiczne zmiany świadczące o rozpoczęciu procesu transformacji. Po brutalnych oględzinach przeprowadzonych w znajdującej się na terenie sierocińca „przychodni”, wywieziono go do tajnego ośrodka wojskowego, gdzie jego transformacja uległa zakończeniu w ciągu miesiąca. Dwa miesiące później badania i eksperymenty doprowadziły do śmierci istoty. Jej duch wciąż jednak nawiedza korytarze sierocińca… 
 
NAPIĘCIE

Okoliczności: MG może tylko modyfikować test tak, aby rezultat promował cele istot z głębin. W stosunku do każdej postaci może tej możliwości użyć tylko raz.

Intensywność: Każda wartość.

Gatunek: Psychologiczny horror z elementami gore. 

Początkowe Napięcie: 4.

Nastrój: Ponury, podkreślający rosnące poczucie obcości i izolacji. Running with Clichés należy stosować z umiarem. Bohaterowie (nawet ci najbardziej ludzcy) powinni uzyskiwać Punkty Przetrwania (ciemne) za każdym razem, kiedy poddają się swojej naturze istoty z głębin.

Progi Napięcia:

Napięcie 5 – Pierwsze sny. Zmiana zachowania niektórych dzieci.
Napięcie 10 – Zmiany fizyczne. Jeżeli odkryte, wezwani zostają McCay i Maines. Próby interwencji ze strony dorosłych.   
Napięcie 15 – Eskalacja: próba odprawienia rytuału przyzwania Mrocznego Młodego.

PUNKTY PRZETRWANIA

Podczas tej przygody bohaterowie otrzymują dwa rodzaje Punktów Przetrwania: standardowe i „ciemne”. Ciemne Punkty Przetrwania otrzymywane są za akcje odzwierciedlające nieludzką naturę bohaterów. Nie mogą być one wydawane, dopóki bohater nie utraci wszystkich standardowych Punktów Przetrwania. Kiedy to nastąpi, można posługiwać się ciemnymi punktami w sposób normalny, nie ma jednak już nadziei na odzyskanie przez bohatera ludzkiej natury.

BOHATEROWIE

Dzieci nieświadome swojej przeszłości. Poza standardowym tworzeniem postaci, każdy z graczy dodatkowo wykonuje rzut k10. MG na podstawie wyników określa odporność ludzkiej części bohatera na wpływ jego obcej natury:

1-4 – odporny; praktycznie człowiek; brak snów.
5-8 – przewaga natury ludzkiej; sny i wizje budzą lęk.
9-10 – przewaga natury istot z głębin; transformacja zaczyna się automatycznie; uczucia nienawiści i żądzy w stosunku do ludzi.

MG może również arbitralnie ustalić odpowiednią odporność dla każdego z bohaterów. Rzut kostką wprowadza jednak odrobinę nieprzewidywalności już na początku sesji i zachęca MG do improwizacji.

Wyjątkowe Relacje: Każdy z bohaterów powinien posiadać jedną wyjątkową Relację. Może na przykład darzyć uczuciem inne dziecko, czuć sympatię do żołnierza, który zawsze przywozi słodycze, być zauroczonym Miss Lucy, albo uwielbiać Kapitana, psa Freda Rossa. Kiedy bohater wykonuje test w jakikolwiek sposób zawiązany ze swoją Relacją, rzuca 3k10 i wybiera dwa najwyższe wyniki. Jeżeli test mimo tego zakończy się niepowodzeniem, postać traci Relację  chyba, że wyda Punkt Przetrwania. Postać posiadająca same ciemne Punkty Przetrwania automatycznie traci Relację. Specjalne Relacje powinny zostać w czasie przygody wystawione na niebezpieczeństwo utraty. Zagrożenie może być wynikiem faktu przemiany bohatera, nienawiści innych przemienionych od obiektu uczuć bohatera, działania sił zewnętrznych. W czasie sesji koniecznie powinny pojawić się sceny odzwierciedlające ten proces.  

Stosowanym przeze mnie sposobem na „zaludnienie” sierocińca postaciami dziecięcymi jest poproszenie każdego z graczy o wymyślenie przed rozpoczęciem sesji czterech dziecięcych bohaterów niezależnych oraz opisanie każdego z nich przy użyciu jednego lub dwóch zdań odnoszących się do wyglądu oraz charakteru danego dziecka.    

MIEJSCE AKCJI

Sierociniec znajduje się kilka-kilkanaście kilometrów od jakiejkolwiek większej drogi i otoczony jest rozległymi łąkami oraz lasem. Wzdłuż wąskiej drogi prowadzącej na miejsce umieszczono znaki własności federalnej i zakazu wstępu. Dzieci mają absolutny zakaz wychodzenia poza ogrodzony teren z wyjątkiem niedzielnych wycieczek. Poza budynkiem sierocińca, znajduje się tutaj również jednopiętrowy domek spełniający rolę przychodni i miejsca badań nadzorowanych przez doktora McCaya. 

Charakterystyczne elementy budynku: bluszcz; długie korytarze o wysokim, łukowym sklepieniu; okna wykuszowe; drewniane schody o ciemnych balustradach.

Wszystkie dzieci zmuszone są nosić szare pulowerki-mundurki z szorstkiego, drapiącego materiału. Przed każdym posiłkiem przeprowadzana jest dokładna inspekcja czystości rąk. Typowe kary obejmują narzucenie jakiegoś przykrego obowiązku w czasie wolnym (np. czyszczenie wszystkich butów), kozę w pustym pokoju z Biblią lub/oraz użycie brzozowej albo rzemiennej dyscypliny.

Rozkład dnia w sierocińcu (poza dniami wizyty McCay’a i Maines’a):

- pobudka o 7:30 (budzi opiekun)
- toaleta (zimny prysznic; trzy wnęki oddzielone obłożonymi kafelkami ścianami)
- ścielenie łóżek i ubieranie się (szybko i dokładnie)   
- śniadanie (płatki lub owsianka, chleb z margaryną i dżemem, dwa kubki herbaty)
- lekcje (generalne sprzątanie w soboty; msza w kaplicy i czas wolny w niedzielę)
- obiad (zapiekanka z ziemniaków i mielonego mięsa, fasola, biały sos, pudding)
- wymiennie chłopcy/dziewczynki – czas wolny/sport
- kolacja (chleb z margaryną, czarną melasą, dwie filiżanki herbaty, drożdżówka)
- czytanie (jedna z nauczycielek; dzieci zdecydowanie wolą, gdy czyta Miss Lucy)
- sen

BOHATEROWIE NIEZALEŻNI

Poza poniżej wymienionymi osobami, na terenie sierocińca znajduje się też kilka kobiet pełniących funkcje kucharek i sprzątaczek. Wszystkie zajęcia teoretyczne prowadzone są przez Miss Emily albo Miss Lucy, wszystkie zajęcia sportowe przez Freda Rossa. Ważnym jest, aby podkreślić aktywną obecność tych postaci wprowadzając sceny, w których próbują oni zrozumieć i opanować sytuację poprzez rozmowy z dziećmi, próby zyskania ich zaufania lub egzekwowanie kar.      

George – jego celem jest doprowadzenie do zaakceptowania przez jak największą ilość dzieci ich prawdziwej natury, a następnie do ich ucieczki oraz odprawienia rytuału przyzwania Mrocznego Młodego. Jeżeli George objawia się jako widmo, może przyjmować formę zarówno chłopca, jak i istoty z głębin. Jego obecność sygnalizowana jest zapachem ryby i morza.

Miss Emily Rampling – prowadząca sierociniec wysoka, siwowłosa, zdecydowana kobieta w szarej sukni. Zna szczegóły projektu i nie ma skrupułów względem tych dzieci, które okażą swoją obcą naturę. Poza tym żywi jednak nadzieję, że część z jej podopiecznych pozostanie ludźmi.  

Miss Lucy Hawkins – nauczycielka, opiekunka dziewczynek, ładna młoda ciemnowłosa kobieta. Zaangażowała się emocjonalnie w swoją pracę i za wszelką cenę będzie starała się chronić dzieci. Do końca też będzie próbowała nawiązać kontakt z tymi, których natura ulegnie transformacji, bez względu na okrucieństwo ich czynów.

Mr Fred Ross – opiekun chłopców, prowadzi też zajęcia sportowe. Muskularny, łysy mężczyzna średniego wzrostu. Były bokser. Traktuje dzieci surowo, ale przyzwoicie – do niektórych ze swoich podopiecznych czuje nawet sympatię. Nie jest jednak zbyt lubiany – to jego zadaniem jest najczęściej wykonywanie kar cielesnych przy użyciu „dyscypliny”. Posiada psa, dużego owczarka niemieckiego o imieniu Kapitan.  

Doktor Jacob Ziolkowski – krępy, brodaty mężczyzna w okularach. Stara się być miły w stosunku do dzieci, ale nie może całkowicie zignorować uczucia obrzydzenia, które ogarnia go w ich obecności. Pije.

Siostra Helen Prince – postawna, atrakcyjna blondynka około trzydziestki. Do dzieci ma stosunek identyczny jak doktor McCay. Czuje lekką pogardę do doktora Ziolkowskiego z powodu jego słabości.

Bob Paulsen, woźny – niski, niezbyt bystry mężczyzna z brakującymi przednimi zębami. Sam będąc wyrzutkiem, do sierot odnosi się bardzo przyjaźnie. Jego ograniczona inteligencja oraz niechęć do przełożonych czyni go podatnym na perswazję i obietnice ze strony co sprytniejszych dzieci.

Doktor Henry McCay (przyjeżdża raz w miesiącu) starszy, szczupły mężczyzna o podłużnej twarzy i krzaczastych brwiach. Traktuje dzieci jako biologiczne kurioza; całkowicie oddany badaniom nie przykłada wielkiej wagi do dobrego samopoczucie swoich obiektów.

Pułk. Joe Maines (przyjeżdża raz w miesiącu) – ogorzały, wąsaty oficer piechoty morskiej. Uczestniczył w rajdzie na Innsmouth i po pojawieniu się pierwszych oznak przemiany będzie optował (bezskutecznie) za eliminacją zagrożenia wszelkimi możliwymi środkami.  

Pastor Edwards (raz w tygodniu) – łysiejący mężczyzna o wysokim czole i pozostałością strzechy włosów dziwacznie ułożoną  z tyłu głowy. Nosi okulary w cienkich oprawach. Surowy i niechętny dzieciom, co znajduje odzwierciedlenie w jego kazaniach.   

PRZYKŁADOWE SCENY

Poniższe sceny mogą pojawić się w różnej kolejności i być poddawane radykalnym modyfikacjom. Intensywność i tempo rozwoju wypadków powinny być dostosowane do zwiększającej się wartości Napięcia. Podczas prowadzonej przeze mnie sesji minęło niecałe 48 godzin czasu gry, nim doszło do finału (3 godziny czasu rzeczywistego). 

Sen o badaniach

Scena ta przedstawia badania przeprowadzane na George’u z perspektywy pacjenta na stole operacyjnym. W tym niewiarygodnie realnym śnie, oprócz strachu i nienawiści do oprawców, dojmujące jest uczucie bólu – środki anestezjologiczne nie działały albo w ogóle ich nie podano.

Modlitwa przy śniadaniu

Przed rozpoczęciem posiłku, Miss Emily czasami przekazuje usłyszane w radiu wiadomości o sukcesach USA w wojnie (na pewno siódmego czerwca powie o zwycięstwie w bitwie o Midway), a następnie wszyscy odmawiają modlitwę. Jednego z pierwszych dni któreś z dzieci będzie tylko udawać, że się modli. Z każdym dniem liczba tych osób będzie rosła i w końcu przyciągnie to uwagę dorosłych. W końcu zamiast modlitwy, dzieci mogą nucić ten słynny zaśpiew: “la! la! Cthulhu fhtagn! Ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah-nagl fhtagn...”.

Lekcja biologii

Podczas lekcji uczniowie oglądają dużą ilustrację przedstawiającą „żywą skamielinę” – latimerię  i notują kilka zdań na jej temat. Następnie jednemu z bohaterów wydane zostaje polecenie powtórzenia tych informacji przy zamkniętym zeszycie.

Niektóre dzieci patrząc na latimerię będą miały hipnotyczne wrażenie piękna i pokrewieństwa, co spowoduje, że któreś z nich zakradnie się później do klasy, aby po prostu wpatrywać się w powieszoną na tablicy ilustrację, a może nawet ją ukraść.

Do niedawna uważano, że latimeria wymarła około 80 milionów lat temu wraz z dinozaurami, w kredzie. Jednak w roku 1938 żywy okaz został złowiony u wybrzeży Południowej Afryki. Latimeria jest dużym drapieżnikiem z gromady mięśniopłetwych; złowiony okaz mierzył półtora metra długości przy wadze 60 kilogramów. Żyje w głębokich, ciemnych wodach, a jej pożywienie stanowią mniejsze ryby, wliczając małe rekiny, oraz głowonogi.  

Kaplica

Scena ta rozpoczyna się opisem sali z perspektywy stojącego za pulpitem pastora, z niechęcią spoglądającego na zebrane dzieci, które dziwnie mu się przyglądają nieruchomymi, wyłupiastymi oczyma. Bez względu na słowa płynące zza pulpitu, zdają się pogrążone być w jakiś mrocznych, bluźnierczych myślach. Pastor spogląda na otwartą Biblię i zaczyna czytać:

1 Tedy Filistynowie wzięli skrzynię Bożą, i zanieśli ją z Ebenezer do Azotu.
2 Wziąwszy tedy Filistynowie onę skrzynię Bożą, wprowadzili ją do domu Dagonowego, i postawili ją podle Dagona.
3 A gdy rano wstali Azotczanie nazajutrz, oto, Dagon leżał twarzą swoją na ziemi przed skrzynią Pańską; i ponieśli Dagona, i postawili go na miejscu jego.
4 A gdy zaś wstali rano nazajutrz, oto, Dagon leżał twarzą swoją na ziemi przed skrzynią Pańską; a łeb Dagonowy i obie dłonie rąk jego ułamane były na progu, tylko sam pień Dagonowy został podle niej.
5 Przetoż nie wstępują kapłani Dagonowi, i wszyscy, którzy wchodzą do domu Dagonowego, na próg Dagonowy w Azocie, aż do dnia tego.

Jeden z bohaterów poczuje zapach ryby, a następnie usłyszy głos, który powie „wyjdź”. Bez względu na to, co zrobi (zostanie, jakoś się wymknie lub przekona wychowawcę, aby go zwolnił), kilka minut później duchowny wyciągnie rewolwer i zaczynie strzelać do znajdujących się w kaplicy dzieci. Jeżeli bohater nie opuścił pomieszczenia, może zostać pierwszą ofiarą znajdującego się w transie kapłana.

Sport

Podczas uprawiania sportu/gimnastyki dojdzie do upadku i kontuzji jednego z bohaterów graczy lub bohaterów niezależnych, co pozwoli innemu dziecku dostrzec zmianę w fizycznym wyglądzie poszkodowanego. Podczas wyboru składów drużyn zacznie tworzyć się podział na tych z przewagą natury istot z głębin i tych bardziej ludzkich. Takie kontaktowe sporty jak piłka nożna mogą przybrać niebezpieczną formę na skutek istniejącego napięcia pomiędzy obydwoma grupami. 

Badania

Badania mają miejsce w zimnym, jasno oświetlonym pomieszczeniu o białych ścianach. Dzieci wchodzą pojedynczo, rozbierają się do naga, pobierana jest krew, badany jest kształt czaszki, przegroda nosowa, oczy, uszy, narządy płciowe, odruchy i fale mózgowe (przy użyciu jakiejś odmiany dynografu Offnera). Sam proces jest wyjątkowo nieprzyjemny: dzieci traktowane są jak przedmioty, a ich nagie ciała bezceremonialnie i boleśnie maltretowane przy użyciu inwazyjnych metalowych narzędzi. Zupełnie, jakby badania przeprowadzały obce, wrogie istoty. Trwają one niecałe dwa dni – doktor McCay przyjeżdża popołudniu i po obiedzie rozpoczyna swoją pracę, aby kontynuować następnego dnia od rana.

Sny o Y'ha-nthlei

U przynajmniej jednego bohatera pierwsza połowa poniższego snu powinna pojawić się już pierwszej nocy. Przyjąć można, że jeszcze trójka dzieci będzie śniła ten sam sen tej nocy, a następnie z każdą nocą ich liczba będzie gwałtownie rosła.

Otwierają się przed tobą ogromne połacie wody, a ty płyniesz w dół, do jaśniejącego fosforyzującą poświatą obcego miasta, pełnego gigantycznych kolumn oraz tytanicznych portyków i labiryntów o pokrytych wodorostami cyklopowych murach, pomiędzy którymi już po chwili wędrujesz mając za współtowarzyszy jakieś groteskowe ryby, czasami płynące, a czasami na ludzki sposób poruszające się w pozycji wyprostowanej. Zupełnie się ich nie obawiasz – jesteś jednym spośród nich; masz ich nieczłowieczy wygląd i  poruszasz się w wodzie na ich sposób. Razem zbliżacie się do monstrualnej, fosforyzującej świątyni, otoczonej ogrodem jakby zarażonych trądem koralowych krzewów i groteskowych wieloramiennych kryształowych kwiatów. W czarnej głębi, za jej otwartymi wrotami, wyczuwasz coś czekającego i przywołującego cię. Zbliżasz się tam z ochotą... 

Drugiej albo trzeciej nocy nadejdzie sen, w którym bohater wchodzi do wnętrza:

Natychmiast po przekroczeniu progu świątyni fosforyzujący blask znika, a ciebie ogarniają całkowite ciemności. Po chwili w oddali zauważasz pojedyncze, lekko kołyszące się w wodzie światło. Przyciągany jego hipnotyczną siłą płyniesz w smolistej czerni, a na myśl przychodzą ci potworne ryby,  które już miliony lat przed nadejściem człowieka pożerały swoje ofiary w głębinach pradawnych oceanów.  

W końcu dopływasz do czegoś, co wygląda jak świecący organ wyrastający z wijącej się powoli długiej macki, której koniec ginie gdzieś w mroku. Wtem z ciemności przed tobą wyłania się bok bluźnierczego, ogromnego niczym dom, rybiego łba, z nieruchomym czarnym okiem i rozwartą paszczą pełną długich i ostrych białych szpikulców. Ohydna istota wyciąga ku tobie swe cyklopowe, pokryte łuską ramiona…

W przypadku bohatera bliższego istotom z głębin, postać Dagona będzie wprawdzie budziła grozę, ale również podziw i poczucie pokrewieństwa, tak więc powyższy opis powinien zostać zmodyfikowany. Podobnie stanie się z ludzkimi bohaterami posiadających dużą ilość ciemnych Punktów Przetrwania. Mogą oni otrzymywać telepatyczne wiadomości od Dagona, nakłaniające ich do okrutnych czynów w stosunku do ludzi i ucieczki w kierunku morza. Zamiast słów, powinny to być raczej obrazy i uczucia.

Nocne rozmowy

Początkowo nieśmiało, potem coraz bardziej pewnie, dzieci zaczną przed zaśnięciem rozmawiać o Y'ha-nthlei. Będą opisywały budynki i ulice, opowiadały o spotkanych krewnych ze strony istot z głębin, zaś największym szacunkiem będą cieszyć się te, którzy dostąpiły zaszczytu ujrzenia Ojca Dagona albo Matki Hydry. Wkrótce liczba aktywnie rozmawiających przekroczy tych zachowujących milczenie. Ci drudzy zaczną być nagabywani o swoje sny, których brak uznany zostanie za sygnał do wrogiego i nieufnego traktowania. Każda wykryta próba fantazjowania rozwścieczy śniących i może doprowadzić do bezlitosnego pobicia. Pytania sprawdzające, jakie dzieci mogą sobie nawzajem zadawać to np. „Jak nazywa się nasz podwodny dom?”, „Jak brzmią imiona naszych opiekunów?”, „Kiedy umrzemy?”, „Jak brzmi imię wielkiego boga dzieci głębin?” 

Transformacje  

Zmianom psychicznym będą również towarzyszyły zmiany fizyczne: wyostrzanie się zębów, zmiana skóry upodobniająca ją do śluzowatej skóry płaza, utrata włosów, wykształcanie się błony i pazurów oraz bulwiastych narośli i guzków, przygarbienie się sylwetki, brak mrugania i przemiana oczu w bardziej przypominające rybie. Przy niewielkich zmianach dzieci będą starały się je ukrywać, ale w końcu stanie się to niemożliwe, co zasygnalizuje początek ostatniej części przygody.

Ofiara

W końcowej fazie przygody dziecko (najlepiej jeden z bohaterów) najmocniej odczuwające swoją prawdziwą naturę, dowie się we śnie, iż nastał czas opuszczenia sierocińca i wyruszenia w podróż do prawdziwego domu. W tym samym śnie bohater uzyska rytualny nóż (który pozostanie przy nim po przebudzeniu), oraz wiedzę konieczną do odprawienia rytuału przyzwania/spętania Mrocznego Młodego. Musi on odbyć się w nocy, na skraju lasu, tak więc konieczne jest znalezienie sposobu na wymknięcie się poza teren sierocińca. Niezbędną częścią rytuału jest zabicie nożem człowieka lub dużego zwierzęcia. Przyzwane Mroczne Młode zaatakuje sierociniec, mordując wszystkich tam obecnych w ofierze Shub-Niggurath, co ma zapewnić pomyślność uciekinierom podczas wędrówki lądem, głównie lasami.   

Ia! Shub-Niggurath!
Wielka bogini lasów, obdarz mnie teraz łaską.
Matko tysiąca, spójrz na mnie życzliwie.
Składam ofiarę na Twą cześć i wzywam Twe dziecię.
Czynię znak mą lewą dłonią, uświęcony Twoim imieniem.
(Znak Voorish)
Niechaj Twe młode znowu przemierza Ziemię.
Wymawiam Słowa, przekręcam Klucz! (Znak Kish)
(Zabójstwo ofiary)
ZARIATNAMIX, JANNA, ETITNAMUS,
HAYRAS, FABELLERON, FUBENTRONTY,
BRAZO, TABRASOL, NISA,
VARF-SHUB-NIGGURATH! GABOTS MEMBROT!
  
Na zakończenie inspirujący opis Mrocznego Młodego z polskiej edycji Zewu Cthulhu:

Ogromna potworność z najgorszych koszmarów wyłania się z lasu ryczą i trąbiąc. Na pierwszy rzut oka ten horror wygląda jak stare, martwe drzewo, ale iluzja ta rozpryskuje się w momencie, w którym oko dostrzega grube, ciągnące się macki, wiele odnóży kończących się rozczepionymi kopytami oraz niezliczoną ilość rozwartych paszczy pokrywających całą bestię, z których skapuje ohydny zielony wysięk.



sobota, 3 listopada 2012

Kiepska sprawa (Hush, cz. 5)



– Smakuje jak jagody? – zapytałem.

Kręci głową i dalej popija kakao. Pije je przez okrągły rok. Ponad 36 stopni upału, pot spływa strugami, ale Edna Council opiera się o blat i pije gorące kakao. 

– Tego się nie je – odpowiada. – Nakładają ci to na twarz.

– Dobra, czyli tylko siedzisz i gadasz z innymi dziewczynami, tak?

Jesteśmy w kuchni. Lubię spędzać czas z Edną. To znaczy Council. Apostołowie mają przydomki lub nazwiska. Nie używają imion, nie przywiązują się do siebie. Nie ma po co. Lubię jednak spędzać z nią czas. Jest prawie normalna. Pod pewnymi względami bardziej niż ja.

Nie – tłumaczy. – Nakładają ci maseczkę na twarz. Zaraz twardnieje, więc nie możesz mówić. Po prostu leżysz i słuchasz spokojnej muzyki. Potem miałam pedicure.  

– To jak długo leżysz?

– Jakieś pół godziny.

– Jezu.

Zapalam papierosa. Council wykrzywia się, gaszę. Dla nikogo innego bym tego nie zrobił i nie wiem, dlaczego robię to dla niej. Nawet mnie nie poprosiła.

– Czytasz gazetę? Oglądasz telewizję? 

– Nie – mówi. – W tym rzecz, chodzi o nicnierobienie. Po prostu się odprężasz.   

Wchodzi Slashfic. Ma na sobie coś, co on nazywa „mundurem”, a my „butami z demobilu i nie pranym od trzech lat prochowcem”.

 – Odprężasz się gdzie? – pyta otwierając drzwi lodówki i wkładając głowę do środka. – O w mordę, jak dobrze…

– Council miała maseczkę na twarz – mówię.  

Slash wychyla się i klepie mnie po ramieniu.

– Dobra robota. Wiedziałem, że jeżeli komuś się uda, to właśnie tobie.  

Strząsam jego rękę.

– Nie, kretynie. Maseczkę w spa, taką jak te błotne.      

Wraca do szperania w lodówce. Doskonale wiedział o spa – zrzucił się ze mną i Morlock, aby opłacić pobyt Council. Zasłużyła na to po ostatniej akcji.

Slash był postrzelony i nieprzytomny. Ja przyparty do muru, pokiereszowany po walce z Gardnerem. Morlock tymczasem obrywała taserem na parkingu. Wszyscy byliśmy zajęci, a doktorek nadal opętany. Sprawy wyglądały naprawdę kiepsko.

Wiecie, nie zabijamy policjantów. Powiem więcej – za bardzo kochamy chłopców w błękicie, aby chociażby jednego zranić. Czyli nie mogliśmy po prostu otworzyć ognia i ich zdjąć.

Ale wtedy wparowywuje Council i rzuca Zastój, Drezno oraz kilka innych zaklęć. Podczas gdy wszyscy stoją oszołomieni, wyciąga z Gardnera demona i go załatwia. Potem pada nieprzytomna; dała z siebie za dużo i za szybko.          

Wrzuciłem ją i Slashfica do vana. Morlock jakoś wyrwała się glinom, wskoczyła przez boczne drzwi i odjechaliśmy z piskiem opon. Jechałem jak wariat i zgubiłem radiowozy na obwodnicy. Mają dobrze wyszkolonych kierowców, ale ja jestem lepszy i znam magię.

Na bazie Council odzyskała przytomność, ale wciąż nie mogła dojść do siebie. Była słaba niczym kocię, zgnębiona i wyczerpana. Dlatego wysłaliśmy ją do spa. Masaże, pedicure, maseczki. Od dwóch dni o niczym innym nie mówi. Początkowo udawałem, że mnie to ciekawi. Potem odkryłem dwie rzeczy. Po pierwsze, to nawet jest ciekawe. Kobiety  są nienormalne. Ktoś obcina im pieprzone paznokcie u nóg i wpadają w dobry humor na cały tydzień. Fascynujące. Po drugie, teraz mógłbym słuchać Council nawet gdyby czytała książkę telefoniczną. Coraz bardziej mi się podoba.

– Jest sprawa – burczy Morlock.    

Stoi w wejściu krzyżując swoje pokryte wystającymi żyłami ręce giganta.

– Kiepska sprawa – dodaje.

Dobra sprawa: dopadasz cel zanim padają pierwsze trupy. Kiepska: zaczynasz już po tym, jak cel dopadł kilkoro ludzi. Większość spraw zalicza się do tych drugich.

Opowiada nam wszystko już w vanie. Na ulicy pojawiła się wieść, że ekskluzywny burdel w północnej części miasta został rozniesiony przez demona. Oczywiście w telewizji nie mówią o demonie, tylko o jakimś dzikim zwierzęciu. Z kolei świadkowie opisali noszącego średniowieczną zbroję mężczyznę ze skórą pomalowaną na czarno. Zbroja i skóra stanowiły jedność. Cały pokryty był kolcami, a twarz zakrywała mu maska. Chyba miał skrzydła.

Cholerni świadkowie. Nigdy nie można im wierzyć.

Człowiek widzi to, co chce zobaczyć. Jednak przez ostatnie kilka miesięcy miało miejsce tyle podobnych przypadków, że ludzie zaczynają coś podejrzewać. Krążą teorie spiskowe o rządowym programie zbrojeniowym, eksperymentujących na nas obcych, Apokalipsie i uwolnionych z Piekła demonach. Ta ostatnia całkiem bliska prawdy, chociaż nie do końca.

Morlock powiedziała, że ten demon zabił pół tuzina ludzi, a następnie porwał jakiegoś faceta i zniknął. Obiad i danie na wynos. Gość miał pecha – może zdążymy uratować mu życie, ale raczej wątpię. Tak to już jest…
Zatrzymujemy się przecznicę przed apartamentowcem. Pełno tutaj glin, żółtej taśmy, gapiów i ekip telewizyjnych.

– Macie ochotę na występ jako Kanał 2? – pytam.

– Pewnie – Slashfic wyciera koszulę.

– Hej Slashfic – odzywa się Council. – Podobno ktoś chciał cię kiedyś wrobić w używanie dezodorantu, ale w ostatniej chwili go przejrzałeś.

Slash rechocze zapinając koszulę. Zawsze przekomarzają się niczym rodzeństwo.

Ja mam już na sobie odpowiedni strój, więc tylko łapię kamerę, podczas gdy Council poprawia fryzurę. Morlock zakłada czapkę-bejsbolówkę i podnosi trójnóg. Slashfic zabiera lampy i wychodzimy z vana niczym prawdziwa ekipa.

Dziesięć minut później badamy już miejsce zbrodni. Dzięki kilku umiejętnie użytym zaklęciom policjanci nie wchodzą nam w drogę.

Slashfic rzuca Wyznanie: długowłosa brunetka na wysokich obcasach bardzo dokładnie relacjonuje to, co tutaj zaszło. Edna używa Astarte i brunetka prowadzi nas do swojego biura. Wtedy ja rzucam Kopistę i sprawdzam jej laptop. Wygląda na to, że wysłała komuś wiadomość o zaginięciu jednej ze swoich dziewczyn. Candi. Ksywa w sam raz dla dziwki.

Candi ostatnio widziano w towarzystwie faceta, którego burdelmama nie zna. Dostajemy opis: w średnim wieku, łysiejący, zamożny. Stały klient, który zakochał się w kurwie? Oklepana historia. Ale gdyby był stałym klientem, brunetka by go rozpoznała.                 

Na wszelki wypadek drukuję wiadomość. Nagle zauważam ikonę na pulpicie – obrazek podpisany candi.jpg. Otwieram. Ziarniste, czarno-białe zdjęcie dwóch osób wsiadających do limuzyny. Pasuje do wiadomości: pomimo kiepskiej jakości widać, że Candi zbliża się do trzydziestki. Wciąż jednak wygląda oszałamiająco: długie nogi, wysokie kości policzkowe…  Przeciwieństwo towarzyszącego jej grubasa z obfitym podbródkiem i cienkim pedofilskim wąsikiem, jaki mógłby nosić kierownik restauracji dla kierowców.

Morlock robi zdjęcia. Obejrzymy je później. Plamy krwi, odciski… drobiazgi, które mogliśmy przegapić. Magia niedługo przestanie działać, gliny zaczną zadawać pytania, a burdelmama wpadnie w panikę. Czas się zmywać.

Slashfic rzuca Nimroda i klęka przy krwawym śladzie stopy, która w niczym nie przypomina ludzkiej. Nie widzę efektów zaklęcia – dla Slasha tymczasem ślady demona emanują jasnym światłem. Podąża za nimi wzdłuż korytarza do okna, wychyla się i kiwa głową:

– Złapałem trop – mówi.    

Wylatujemy na klatkę schodową i gonimy w dół, po dwa stopnie na raz.

– Właz! – krzyczy Slashfic.

Świetnie. Jakbym za mało czasu spędzał w kanałach…

Sprzęt reporterski do vana i jedziemy na wielopoziomowy parking. Musimy zniknąć zanim gliny się ogarną. W drodze pokazuję wszystkim zdjęcie Candi i jej tajemniczego partnera. Slashfic stuka palcem w wydruk.

– Poznajesz ją? – zabieram mu zdjęcie i odwracam, aby lepiej przyjrzeć się twarzy.

– Nie. Ale z chęcią bym ją zaliczył.

Council przewraca oczyma.   

– Daj spokój – wtrąca.   

– Jest dokładnie w moim typie. Rżnąłbym ją niczym rzeźnik świeży boczek.  

Teraz ja nie wytrzymuję:

– Weź się kurwa…

– Dobra, dobra – Slashfic wskazuje na grubego gościa. – Znam jego. Prowadzi  firmę komputerową w centrum miasta. Biznes się kręci, co chyba jest oczywiste: taka laska na pewno nie poleciałaby na jego urodę, no nie?

Parkujemy i wysiadamy. Późno już – słońce zaszło poniżej linii horyzontu. Cienie stają się coraz dłuższe. 
 
Nienawidzę kanałów. Dobra, sprawdzimy ten właz i zobaczymy, czy znajdziemy ślad demona zanim ten…
Światła, pisk opon. Ja wyciągam spiłowany kij do bilardu, Slashfic katanę, a Morlock tylko strzela knykciami. Trzy czarne sedany blokują wyjście. Wypada z nich ośmiu… nie, dziewięciu gości. Tanie garnitury i rewolwery. Mafia? Na pewno. Burdelmama musi im płacić za ochronę. Gliny też mogą być umoczone: parę dolców za przymknięcie oka, czasami darmowe dymanko.

Musiała spanikować, kiedy zaklęcie przestało działać. Pewnie do nich zadzwoniła i powiedziała, że ktoś myszkował w jej biurze. Mogli nas nawet widzieć, gdy wchodziliśmy i wychodziliśmy. Prawdopodobnie kręcili się w tłumie jako obserwatorzy. Teraz myślą, że jesteśmy w to zamieszani. Tylko w co dokładnie, do cholery?

– Wydruk – mówi jeden z nich. – Oddajcie go.

Zamiast spluwy trzyma komórkę. Co, jeżeli nie posłucham, to zafunduje mi raka? Próbuję wymyśleć coś zabawnego, ale w szybkich ripostach nie jestem tak błyskotliwy jak Slashfic.

Morlock rzuca się na gościa, który zaczyna wrzeszczeć, gdy łamie mu żebra jak ołówki. Edna wypluwa ogromną bryłę czarnego śluzu zmieszanego z jasnoczerwoną krwią. Trafia jednego z gości centralnie w twarz – nie mogąc oddychać, facet rozpaczliwie próbuje zdrapać maź z ust i nosa. Tak, nie ulega wątpliwości, że kiedyś ożenię się z tą dziewczyną.  

Szczerze mówiąc, to tylko pospolite zbiry. Mało prawdopodobne, że uda się z nich coś wydusić …

Ale będę się dobrze bawił próbując.